Co i kogo przyciąga zlatujący dolar do Europy
Nie oszukujmy się. Z dolarem jest bardzo źle. Psychologiczna bariera 1 USD za 2 PLN już tuż tuż. Nic dziwnego, że EBay jest oblegany przez Polaków żądnych do nabycia skarbów z Ameryki (głównie laptopy i używane samochody). Mało kto się zastanawia, co oznacza lecący w dół dolar dla przeciętnego Joe’a czy Billa zza oceanu.
Słaby dolar to niskie ceny tylko dla obcokrajowców. Amerykanin, który od pewnego czasu zarabia 5000 USD, za swoją pensję może mniej opłacić. Jeśli ma oszczędności w swojej walucie z każdym dniem traci jakiś procent. Nie dajcie sobie wmówić, że to sprytny trick rządu, by produkty amerykańskie były bardziej konkurencyjne na świecie. Jak mówi Matuesz Machaj z Instytutu Ludwiga von Misesa, dzisiejsza gospodarka jest importochłonna, więc aby coś wyprodukować, Amerykanie muszą najpierw kupić półprodukty lub surowce za granicą. Za co? A no… za dolary rzecz jasna. A więc, koszty produkcji tak naprawdę wzrosną i amerykańskie produkty będą konkurencyjne tylko przez krótki czas.
Przepraszam za brnięcie w te technikalia. Ten wpis miał być nie tyle o ekonomii, co o…. koszykówce. Dziś Argentyńczyk Carlos Delfino ogłosił, że przenosi się z Toronto Raptors do Chimek Moskwa (będzie kumplem z drużyny Macieja Lampe). Delfino megagwiazdą w NBA nie był, choć jego statystyki z zeszłego sezonu (9 ppg, 4.4 zb, 1.8 as) pozwalały mu na pozostanie solidnym rezerwowym w najlepszej lidze świata. Cóż się stało, że czar NBA wabiący miliony koszykarzy za ocean, pragnących choćby minutę spędzić na parkiecie, nie zadziałał na Argentyńczyka?
Możliwe, że jest próżny i chce być gwiazdą, co nawet w silnej lidze rosyjskiej ma zapewnione. Jednak wcale nie wykluczam, iż argentyński rzucający po prostu wziął do ręki kalkulator i wyszło mu jasno, że zarabianie w dolarach jest skończonym frajerstwem. Nie wiem, w jakiej walucie rozlicza się z moskiewskim klubem, ale na jego miejscu wolałbym chyba nawet rozliczanie się w ruskich rublach
.
Czy Delfino to jeden z pierwszych pionierów zarobkowej emigracji koszykarzy z NBA? Czy za rok zobaczymy w Hiszpanii LeBrona Jamesa, a we Włoszech Kobe’ego Bryanta? A może Kevin Garnett poprosi za rok Eugeniusza Kijewskiego, by go wziął do Politechniki Poznań? W końcu złotówka to jedna z najsilniejszych walut na świecie. Oby tak było, bo od kiedy Start Lublin zleciał z Ekstraklasy tęsknie za dobrym basketem na żywo.
____________________________________________________________________________
P.S. No i wykrakałem. Kilka dni po moim poście wyczytałem to: http://www.e-basket.pl/News__Childress_leci_do_Pireusu__47118
July 26, 2008 at 9:16 am
Delfino, Childress (tu Atlanta ma problem i to duży), a teraz Delonte West – Dynamo Moskwa oferuje 10 mln $ za 2 lata gry.
Poza tym dochodzą powroty najlepszych europejczyków na stary kontynent. Navarro już jest w Barcelonie.
July 26, 2008 at 7:14 pm
@wmichael
Może przez te wymiany wyrównają się poziomy lig NBA i europejskich i zobaczymy np. Michała Fijałkę na campie Oklahoma City Thunder albo Charlotte Bobcats?
Ale poważnie mówiąc, sprawa wygląda interesująco. Na tuzy NBA nie ma co liczyć – mają za wysokie kontrakty reklamowe, ale skoro taki West może być w Rosji, to znaczy, że wiele wartościowych zawodników pojawi się na naszych parkietach.
July 26, 2008 at 10:44 pm
Rosjanie mają kasę. Nie tylko na kosza. Prosty przykład – w piłce nożnej – Zenith Petersburg zdobył Puchar UEFA. No, ale jak sponsorem jest Gazprom… I ciekawostka – Gazprom jest też głównym sponsorem Schalke w Bundeslidze. Myślę, że jeżeli chodzi o kosza to liga rosyjska w ciągu najbliższych 2-3 lat stanie się najsilniejszą ligą koszykarską Europy. Biorąc pod uwagę plany rozwoju NBA tzn. Division Europe, myślę, że czołowymi kandydatami będą kluby rosyjskie.
July 27, 2008 at 1:08 pm
I jeszcze jedna uwaga. Jeszcze długo nie zobaczymy grających w Europie LeBrona czy Bryanta. Dlaczego? Oprócz kontraktów za grę w klubach obowiązują ich także (a może przede wszystkim) kontrakty reklamowe. Targetem jest młodzież w USA (to ona kupuje w setach tysięcy koszulki Nike czy buty Adidasa). Kontrakty reklamowe grubo przekraczają te z klubów. W Europie takie stawki (reklamowe) mogą dostać piłkarze, natomiast nie gracze koszykarscy. To wszystko powoduje, że do Europy będą się przenosić solidni średniacy – najczęściej niedocenieni finansowo przez kluby NBA.
July 29, 2008 at 8:54 am
Czytałeś to? http://supergigant.blox.pl/2008/07/Bizony-i-Barony.html
Można się nieźle uśmiać